Dawno nie byłem tak poirytowany początkiem powieści, jak w przypadku książki Ewy Białołęckiej. Nachalny, przerysowany i przede wszystkim tępy feminizm nie jest tym, co zachęciłoby mnie do dłuższego trawienia nawet dobrej historii. Choć, przynajmniej w założeniach, „wiedźma.com.pl” miała być fantastyką humorystyczną, przez pierwsze 200 stron jest raczej społeczno-politycznym manifestem nie najwyższych lotów.
Krystyna Szyft to mieszczuch, samotna matka i osoba uzależniona od Internetu, która wraz z małym synkiem mieszka pokątnie u rodziców. Pewnego dnia dostaje pismo z kancelarii informujące, że daleka krewna zostawiła jej w spadku wielki dom znajdujący się w zabitej dechami dziurze (znaczy na wsi). Krystyna zwana Reszką udaje się do swej nowej posiadłości i odkrywa, że stara pani Szyft była wiedźmą, do tego jedną z tych najgorszych. Tak rozpoczyna się pełna niewiarygodnych zwrotów akcji batalia wnuczki z cioteczną babką o wolną wolę, wolność od telepatii oraz wolne w każdy weekend.
Jak wspomniałem, mniej więcej do połowy książki zęby bolały mnie od zgrzytania – tak irytującą, męczącą i pozornie rzeczywistą postacią jest Krystyna. Nawet jej grepsy przypominają ten rodzaj feministki, która nie będzie co prawda walczyła o równe traktowanie kobiet i mężczyzn w zakładzie pracy, ale poświęci życie, by ludzkość zwracała się do niej per „pani psycholożko”. Skojarzenia z posiadającymi problemy egzystencjalne zwierzętami parzystokopytnymi jak najbardziej wskazane.
Nie wiem czy to ja się przyzwyczaiłem, czy w narracji zaszła jakaś zmiana – druga połowa powieści to świetny thriller z elementami komediowej fantastyki. Nawet Reszka wydaje się bardziej znośna i nieźle wygląda na tle innych postaci: konowała-alkoholika Kobielaka, sporej ilości duchów czy wreszcie starej pani Szyft.
Uczepiłem się tego parafeminizmu bo gdy nie on, „wiedźma.com.pl” byłaby niezłą fantastyką społeczną, pokazującą mentalne różnice między wsią i miastem, poruszającą problem wyobcowania we współczesnym świecie czy próbującą przeanalizować zjawisko uzależniania się od nowych technologii. Ile o naszym świecie może powiedzieć fakt, że doktor Kobielak mieszkając latami w swoim domu nie wiedział, że poprzedni lokator zostawił na strychu pamiątki godne Hannibala Lectera i Kuby Rozpruwacza razem wziętych? No ale to wszystko przyćmiła pretensjonalna kreacja głównej bohaterki.
„wiedźma.com.pl” nie jest ostatecznie tragiczna – akcja drugiej połowy książki wynagradza bombardowanie nachalną ideologią w pierwszej. I żeby było jasne – wbrew pozorom jestem wielkim fanem wszelkich form dążenia kobiet do równego traktowania. Niestety uczulony bywam na puste i bezmyślne szachrajstwa, mające pozory wzniosłych wartości. Brzydzę się ideologiczną egzaltacją, a Krystyna Szyft trochę się w ten nurt wpisuje.
Michał „Michu” Wysocki

0 komentarze:
Prześlij komentarz